czwartek, 26 sierpnia 2010

Ukobiecowana

Chyba staję się coraz bardziej babska. To, co zawsze uważałam za zbędny balast dla ciała, portfela i duszy płci (podobno) pięknej, teraz zaczyna mnie ogarniać. I za cholerę nie wiem, co o tym myśleć.


A zaczęło się, od tego, że z mamą byłam dzisiaj na zakupach (mam znowu czerwone włosy, je!). W jakimś tam z kolei sklepie z szmatami wisiały sukienki. Śliczne. Kolorowe. Zwiewne. W przecenie. Ach! na szczęście zadziałał mój pierwotny instynkt i-tak-będziesz-w-tym-brzydko-wyglądać-odpuść-więc-sobie, brak większych funduszy oraz brat, któremu trzeba było w miarę szybko udostępnić samochód - zatem nie było czasu na przyodziewanie się w te cudeńka. Ale to jest coś naprawdę niebywałego: ja, która nosi sukienkę. JA. Co nie zmienia faktu, że były śliczne. Może schudnę, i coś z tego będzie.

Ostatnio zauważyłam u siebie kolejną niepokojącą zmianę - wydawanie pieniędzy. Póki co, zjawisko owe nie było mi zupełnie obce, aczkolwiek nie wydawałam do tej pory pieniędzy na ubrania/kosmetyki/biżuterię itd. Rzeczywiście staję się babska.

Nieee! Nie chcę!



Jako bonus, Kasia w sukience. Osoby wrażliwe, z chorobami serca lub układy nerwowego bądź skłonnościami padaczkowymi proszone są o nie przewijanie strony w dół.


[tutaj miało pojawić się zdjęcie Kasi, ale niestety panowie z elektrowni chcieli wyłączyć prąd w momencie, kiedy Kasia zapomina zapisywać plików. fuck]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz