niedziela, 5 września 2010

   Cóż, muszę stwierdzić, że spodobało mi się pisanie bloga. Może to za wcześnie żeby tak mówić, ale jakoś mnie ciągnie, żeby pisać tutaj - no i czasem wrzucić jakiś bazgroł. Jak na przykład ten obok - moja szczura, Haruhi. Ostatnio coraz bardziej mnie wkurza, wyskakuje z terra i  niesamowicie hałasuje w nocy. Ale znalazłam sposób na jej nocne przeszkadzanie - do łazienki, i zimną wodą po plecach. Działa :) Może to i rzeczywiście nie jest najlepsze rozwiązanie, a miłośnicy (fanatycy) szczurów powiesiliby mnie za moje własne włoski w nosie, ale kiedy o 2 w nocy szczur cię budzi uciążliwym skakaniem, drapaniem i gryzieniem, nie zastanawiasz się długo.

(jakiś tydzień później)
   Miałam pisać, jak to fajnie było pojechać z rodzicami na grzyby, ale mało było. W trakcie tego tygodnia kilka razy byliśmy, ale dopiero dzisiaj udało się nazbierać nieco więcej; prawie wszystko zawiozłam z Andzicem Babci :)

   Znowu zdołowało mnie wejście tam, gdzie nie mam przecież już co szukać. Szkoda, bo chciałabym chociaż pogadać o byle gównach, albo czymkolwiek innym.


   Dobra, obiecana dwa wpisy wcześniej kasia w sukience. Nie tak to wyglądało pierwotnie, ale mnie to już nie obchodzi. Chcę swojego Usui'a.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz